Teksty
Ukryty Wymiar
Czarno-Białe Sny
Taniec
Nazgul
Siódma Pieczęć
Rzeka Istnień
Żywiołom Spętanym
Epitafium
Góra Przeznaczenia
Szmaragdowa Noc
W Imię Nocy
Ukryty wymiar
Na wieki wieków
Hipnoza
W górę
Nie ma nic
Prośba
Do zła
Czarno-Białe Sny
Źródłem mojej ciszy jesteś ty
W moim śnie
Źródłem mojej zbrodni jesteś ty
Źródłem mojej dumy jesteś ty
W moim śnie
Źródłem mej niemocy jesteś ty
W zazdrości klęcząc płacę
Za to wszystko co zrobiłeś
I już nigdy nie zobaczę twarzy tej
Zbyt gęste łzy
Źródłem twojej ciszy jestem ja
W twoim śnie
Źródłem twojej zbrodni jestem ja
Źródłem twej niemocy jestem ja
W twoim śnie
Źródłem twojej ciszy jestem ja
W zazdrości klęcząc płacę
Za to wszystko co zrobiłeś
I tak pozostanie już
Na zawsze czarno-białe sny
Tak długo czekam na twój znak
Pustynią uczuć stałeś się
Wyschniętym źródłem w którym wody brak
Na zawsze w czarno-białym śnie.
Taniec
Balet naszych serc wciąż kręci się
W morderczym tańcu
Lecz tylko to ma sens
Gdy mi ciebie brak umieram znów
Gdy wracasz budzę się
Bo tylko to ma sens
W lustrze moich pragnień widzę cię
Odbija twoją twarz
Odkrywa strzępy marzeń
Rzeźbiąc we mnie duszę
Wciąż czułym uściskiem dłoni
Zasadzasz we mnie zło
Tylko zło...
Zasypiam cichutko w twoich ramionach
Tulisz mnie w rytmie walca
I tańczymy
Taniec ten jest odkupieniem zła
Którego żądasz
Wypełniając drogę swego przesłania
W morderczym tańcu...
Nazgul
Zrodzeni z bólu i nienawiści
Stworzeni przez ogień i strach
Dziewięciu jeźdźców ciemności
Zaklętych sług pierścienia
Bezkształtne ciała
Skryte w twierdzy gdzieś na skraju mroku
Uwięzione dusze wojowników
Witaj w Minas Morgul.
Siódma Pieczęć
Zabite anioły śpią wiecznym snem
Nigdy już nie wstaną by od zła chronić cię
Zabite anioły śpią wiecznym snem
Gdy w twoich rękach księga się otwiera
Gdy twoja dłoń ostatnią kruszy pieczęć
Zachód słońca to już ostatni
Więc zamykam oczy nasz czas blisko jest
Gdy czarny jeździec swój miecz unosi
Gdy głód i śmierć za nim postępuje
Zachód słońca to już ostatni
Więc zamykam oczy nasz czas blisko jest
Gdy ziemia płacze
Słońce twarz zakrywa
Księżyc szkarłatem krwawi
Gdy szóstą pieczęć rozrywasz
Nasz czas już dopełnia się
Niebo gwiazdami łzawi
Gdy ziemia płacze
Słońce twarz zakrywa
Księżyc szkarłatem krwawi
Gdy siódmą pieczęć rozrywasz
Nasz czas już dopełnia się
Niebo gwiazdami łzawi.
Rzeka istnień
Płynąca rzeka
Gęsta czerwona woda
Muł na dnie
Szlam zabija okruchy życia
Wpływa do oceanu
Wielka niewiadoma
Pulsująca czerwień
Cierpienie
Ból
Głębia błękitu
Marzenia
Nieosiągalne, nieotrzymane
Czerń, ziemia
Okrywająca nasze ciała
Kolory egzystencji
Ocean doznań
Zawieszony w próżni
Wszystko ma swoje apogeum
A potem zanika
Spływa do oceanu
Jak płynąca rzeka
Jak nasze życie...
Żywiołom Spętanym
Niespokojny rozszumiały żywioł
Każe płonąć, przygasać i tęsknić
Wśród dni krętych ile nowych klęsk nieść
Które z nagła wiatr złowieszczy przywiał
Dni się piętrzą, wzbierają i przeczą
Krajobrazom, które w głębi płoną
Nad szkarłatem, nad falą skłębioną
Suną z wolna ciemne chmury przeczuć
Dzwoni błękit za kratą gałęzi
Lecz od cieni pełzających czarno
Trudno ciężkie gałęzie odgarnąć
Ciężko słowa zbuntowane więzić.
Epitafium
Patrząc w lustro smutku
Widząc swoje martwe oczy
Skryte przed światłem
Pośród posągów bóstw zapomnianych
Tańcząc pośród cieni
Minionych lat wspomnień
Tysiąc barw szarości
Utraconych kolorów blask
Przejdź na drugą stronę
Tam odnajdziesz swoją śmierć
Ukojenia pokusę tak dawno wymarzoną.
Góra przeznaczenia
W końcu dotarłeś tutaj
Po wielu latach dowiesz się prawdy
Króra spoczywa daleko gdzieś przed tobą
Na samym dnie przeznaczenia góry
Niewidomy przemierzasz zakamarki istnienia
Patrząc tylko na umarłe gwiazdy
Jutro znowu wstaną twoje oczy
Takie same lecz tak bardzo inne
Oto i ona
Twoja Góra Przeznaczenia
Tyle lat szukałeś jej
Błądząc po wielu świątyniach
Pytając kapłanów, mędrców i bogów
O prawdy ślad
Teraz wiesz już jak bardzo
Byłeś odległy od jej bram
Oto i ona
Twoja Góra Przeznaczenia
Teraz wiesz już jak bardzo
Byłeś odległy od jej bram.
Szmaragdowa Noc
W szmaragdową noc
W kryształowym zamku
Wciąż budzimy się i zasypiamy
Wciąż w ramionach swych
Puste oczy pełne kłamstw
Lecz wciąż kocham Cię tysiącem słońc
I tysiąc róż rozkwita nowym snem
I tysiąc złotych róż rozwija swe marzenia
W szmaragdową noc
W kryształowym zamku
Gdzie tysiąc złotych róż rozkwita nowym snem
I tysiąc złotych róż rozwija swe marzenia
W szmaragdową noc
W kryształowym zamku.
Ukryty wymiar
Myśli zaklęte w smutek
Słowa zaklęte w pięść - tak mocne, by wciąż ranić
Miłość zaklęta w lustro - odbija resztki uczuć poniżonych serc
Tych wszystkich dusz upadłych
Anielskich dusz straconych zrośniętych skrzydeł trzepot
Tych wszystkich dusz skazanych
Tych wszystkich, którzy chcą tu wejść
W ukryty wymiar
Niedostrzegalne barwy, czarne wodospady
Ukryty wymiar
Bóstw posągi nietykalne, czarne ogrody
Ukryty wymiar
Stoisz na środku poszukując swojej drogi
Ukryty wymiar
Cienie zaklęte w noc, czarną jak strach, niepokój, obraz przemijania
Ich cel istnienia to dosięgnąć jak najprędzej spokoju wrót
Tych wszystkich dusz upadłych
Anielskich dusz straconych zrośniętych skrzydeł trzepot
Tych wszystkich dusz skazanych
Tych wszystkich, którzy chcą tu wejść
W ukryty wymiar
Na wieki wieków
Pogoń nocy za dniem wieczna nieprzerwana jest
W imię jej zostawiasz nas na skraju dnia
Sam odchodzisz oddając się
Już bliżej nocy
Wciąż bliżej nocy
Na wieki wieków amen
Złotych liter cień nad Twoją głową
Zbyt rozległy jest, by zrozumieć go
Już bliżej nocy
Wciąż bliżej nocy
Na wieki wieków amen
Spis utworów
Hipnoza
Pogoń nocy za dniem wieczna nieprzerwana jest
Tak chciałabym
Wyciąć z pamięci wszystkie złe dni i zapomnieć
Bez reszty oddać się hipnozie
Poczuć głód słów, których zbawienny smak
Pozwoli wytrwać
Stopniowo wchodzić w głąb
Odnaleźć bólu ślad
Pozostałości złych snów niech strawi ogień
Obejrzyj się !
Chłoń powietrze całym sobą
Myśli syntetyczne zaprą Ci dech
Zawróć z bezkresu przestrzeni złej
Tchnij życie w bajek świat
Pozostałości złych snów niech strawi ogień
Gdy światło gaśnie, marzenia przemijają
Powoli oddech swój wyrównaj
Od czarnych dat uwolnij się
Pozostałości złych snów niech strawi ogień
W górę
Pocałunkami, w których żyje noc
Otulasz cień zastygły w Twoich ramion żar
Wznosić się pragniesz w górę razem z nią
Łez szczęścia krople opadają zdobiąc uśmiech
Tak mocno czujesz iskrę, która wznieciła ogień między wami
Pozwól jej trwać
Pozwól podsycać nowy żar
Płomienny uścisk wciąż na nowo
Roztapia skute lodem twarze,
Które dokoła bez wyrazu śledzą was
Zatapiają wzrok powoli
Spadasz w dół wraz z nią i pragniesz wzbić się znów
Twoich pocałunków pieśń
Rozpali żar, który pozwoli znów wzbić wam się w górę
Nie ma nic
Nadziei brama strzaskana w pył
Znów dłonie splecione w modlitwę,
Co pomóc ma
W oczach mych woda
We włosach ogień
Świata kres – między mną a nim nie ma nic
Prośba
Kołysz mnie dźwiękiem, który koi ból
Brzmieniem lekkim, jak obłok płynący
Po niebie wśród gwiazd jasnych,
Co swoim blaskiem ogarną trwogę
Czuję ją !
Zostawia ślad w glinie, która moim ciałem
- Choć twarda jest krucha jak szkło
Czuję ją !
Zabiera gdzieś tchnienie, odcina tlen
Pomóż mi pojąć pustkę
Wewnątrz głazów o kształtach rozmytych
Czas to sprawił, że moje oczy spowił chłód
Już nie widzę barw
On otchłanią jest tysiąca snów
On sprawia, że płaczę
Czuję go !
Znów daje mi znak
Do zła
Czymś więcej jesteś niż cień, który łamie światło
Dokończ swą pieśń !
Zwrotką jej krzyk szaleńca
Refrenem płacz
Dokończ swą pieśń i zamilcz !
Czymś więcej jesteś niż ból - on z czasem znika
Dokończ swój taniec !
W piruet śmierci zmieniasz łagodny balet życia
Dokończ swój taniec !

